W całej sytuacji z Amber Gold podziwiam tylko opieszałość polskich służb, teoretycznie kontrolujących rynek usług bankowych i finansowych. Wystarczy nie oddać zeznania podatkowego na czas by czekał nas rychły koniec w postaci ogromnych kar i kontroli, jednak stopy zarobku na lokacie wprost z księżyca nie zdziwiły żadnego z tysięcy urzędników.
Tak, to ten sprytny Pan zarabia w tej chwili spore sumy na bezradności polskich władz.
Ciekawi mnie tylko niemożliwość sprawdzenia przez NIK czy chociażby rząd gdzie pieniądze wpłacone przez tysiące naiwnych ludzi się znajdują. Z tego co wiem cały obrót elektroniczny znajduje się pod czujnym okiem Banku Centralnego, a mimo to Amber Gold może przez tydzień wodzić ludzi za nos i obiecywać rychłą spłatę zobowiązań.
Naprawdę, ciekawa sytuacja.
Nie wnikam już nawet z zaplątaną sytuację z finansowaniem filmu biograficznego dot. jednego z czołowych działaczy Solidarności (dotacja 500 tys. zł podobno) czy powiązaniami z synem premiera ,bo takie sprawy śmierdzą.
Ale tu śmierdzi wszystko.
Współczuję wam Polacy.